Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zwierzaczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zwierzaczki. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 listopada 2012

Chustecznik nr 2

Witam! Kolejna odsłona mojej chustecznikowej serii. Tym razem chciałam by było wesoło, energetycznie, ... i kuchennie. Stąd wesołe owoce. Niestety, jak zapewne każdy się od razu dopatrzy, "dekupaż" serwetkowy nie jest moją mocną stroną. Ale jak to mówią, trening czyni mistrza, prawda? Mam nadzieję :D
Ciągle szukam sposobu jak tu ładnie i bez zagnieceń nakładać serwetki. Słyszałam coś o jakimś kleju, który się wpierw kładzie, a następnie wzór i jest równo. Albo o metodzie na żelazko. Hm, brzmi ciężko... Ktoś coś wie, ktoś pomoże? ;)
A teraz troszkę z innej beczki. Za oknami ostatnio roi mi się od sikorek. Uwielbiam je! Aż miło popatrzeć jak skubią słoninkę lub tańczą obok miseczki z ziarnami. Pomyślałam sobie, że zrobię im zdjęcia, w końcu są na wyciągnięcie ręki. Proste, prawda? Otóż nie! Kiedy ma się takiego wszędobylskiego kociaka jak ja mam nic nie jest proste :D Jak tylko podchodzę do okna wskakuje na parapet i czeka. Lub molestuje okiennice by dać znać, że ona chce i MUSI wyjść! Teraz, natychmiast! A jak się okno otworzy to sikorek już nie ma... Ale pozostaje kot, który również jest naiwnie zdziwiony brakiem koleżków zza okna.
Widzicie te kropeczki na szybie? To "nosowe stemple" mojej kici ;)
 Pozdrawiam Was serdecznie, nie dajmy się listopadowej chandrze i szukajmy przyjemności w drobiazgach :)


środa, 17 października 2012

Moja esencja jesieni...

Każdej z nas słowo jesień kojarzy się z czymś innym, a to z pięknymi złotymi liśćmi, z kasztanami i żołędziami z których można ze swoimi pociechami tworzyć zabawne ludziki. Z soczystymi jabłkami, z których później powstaną kompoty lub pachnące cynamonem szarlotki. Wymieniać można bez końca. U mnie niestety natarczywie wysuwają się na przód myśli o deszczach lub brakiem jakże potrzebnego mi słońca w dużych ilościach. Bardzo staram się z tym walczyć i szukać tych dobrych stron. No i jak to mówią "szukajcie a znajdziecie" :)
Dla mnie jesień oznacza orzechy. Zwłaszcza laskowe, które uwielbiam i na ich widok zawsze cieknie mi ślinka. A jak pomyślę o nich zatopionych w czekoladzie lub zmielonych i dodanych do jakiegoś ciasta... Ajajaj!


Uwielbiam swojego Dziadka do Orzechów. Mamy go odkąd pamiętam a i pewnie moja mama czy dziadkowie wiedzieliby więcej na jego temat. Uwielbiam takie przedmioty z duszą. I może nie jest najwygodniejszy w użyciu to nie zamieniłabym go na żaden inny.


Co jeszcze lubię w jesieni? Chyba ten moment kiedy moja kotka odczuwa (tak samo jak pańcia) brak słońca i tego ciepełka. Szuka wtedy go na naszych kolanach. A jak już na nie wskoczy, oczywiście uprzednio się przeciągając o krzesełko na którym siedzimy zaczyna dawać koncert mruczenia. Co jest niesamowicie przyjemne ;)

Pozdrawiamy Was więc bardzo mrucząco! Obyście znalazły własne dobre strony jesieni by każdego dnia choć przez chwilę się uśmiechać :)

piątek, 5 października 2012

Coś od siebie

Ostatnimi czasy życie toczy mi się w zawrotnym tempie. Właściwie cieszy mnie to, nie mam poczucia stagnacji i umykającego życia. Każdy dzień przynosi coś nowego, nieoczekiwanego. Uczy i skłania do przekraczania własnych granic.
Wczoraj np. było mi dane poznać cztery fantastyczne babeczki z którymi jechałam na pewne szkolenie do Bydgoszczy. Przesiedziałyśmy w aucie kilka godzin i przegadałyśmy tyle jakbyśmy się znały od lat. To niesamowite co ludzie niepozornie w sobie noszą. Cieszę się bo człowiek czasami sobie myśli, że jest sam, jego zainteresowania, kłopoty, przemyślenia są strasznie indywidualne a tu taka niespodzianka! Dziękuję dziewczyny! :)

A teraz coś od siebie. Jakiś czas temu (oj, chyba nawet sporo) tworzyłam tutorial na takiego oto koliberka, jak namalować w Photoshopie. Jeśli chcecie możecie i Wy! Nie wiem dlaczego moje malunki się kręcą wokół ptaków, chyba coraz bardziej zaczynam doceniać ich urodę na tym czasem surowym i bezwzględnym świecie... Ach, tylko byle bym nie zaczęła marudzić!TUTAJ znajdziecie stronkę na której zobaczycie w całości tutorial, również do ściągnięcia.


I jeszcze kilka zdjęć słońca z mojego daszku. Na idealne zakończenie tego ciemnego i deszczowego dnia.


Pozdrawiam was cieplutko i życzę wam mnóstwa słońca w te jesienne dni! :) 

wtorek, 5 czerwca 2012

Oprawianie i sadzenie kwiatów

Witam serdecznie!

Jakiś czas temu pokazywałam wam mojego wróbelka, który stał sobie później na moim regale i cieszył me oko. Jednak jakoś mu tak smutno było bo goły taki, nie oprawiony. Długo się zastanawiałam jak go ubrać odpowiednio by nie było zbyt sztywno, oficjalnie. I wymyśliłam. Wpierw znalazłam prościutką sosnową ramkę, którą delikatnie pobieliłam. I zastanawiałam się nad passe-partout, ale to nudno by wyglądało. I znów zagadka. Aż dorwałam kawałek ślicznego materiału, który posłużył mi za wewnętrzną ramkę! Mój przyjemniaczek w końcu był kompletny :) Ramka póki co stanęła u mamy bo jak go oprawiłam to zwiększył gabaryty i u mnie już nie pasował hehe. Więc niech cieszy jej oczy.
Jeszcze wam pokażę małe zapamiętane chwile z sadzenia kwiatów. Kot dzielnie pomagał ;)
A na końcu zasłużenie odpoczywał...
Pozdrawiam serdecznie i dużo słońca wam życzę! :)

środa, 9 maja 2012

Ptasia ferajna

Witam serdecznie!
Dzisiaj chciałam wam pokazać moją małą ptasią kolekcję, która jednak coraz bardziej się rozrasta. Jakiś czas temu natknęłam się w sklepie na takie cudeńka i nie mogłam bez nich wyjść. Są śliczne i tak samo pięknie zdobią mój parapet :)
A tutaj niewielki obrazek, który rysowałam kilka dni temu. Wróbelek- mój najukochańszy ptak. Podejrzewam, że niedługo dołączy do niego sikorka, ponieważ jest na drugim miejscu mojej ptasiej listy ;)
Tu wróbelek w towarzystwie klatki, która jest jeszcze nie skończona. Ale już niedługo, bo mam na nią pomysł (no dobrze, podpatrzyłam, ale miejsce już swoje ma ;) )

I ostatni ptaszek- też wróbel. Malowany ho ho czasu temu, akryl na płótnie.
Pozdrawiam serdecznie, mam nadzieję, że darzycie taką samą miłością te stworzonka jak ja :)

wtorek, 24 kwietnia 2012

Ciiii! Bo kot śpi...

Na dobranoc. I na lepszy humorek. I wogóle coś miłego i puchatego ode mnie ( i w tym przypadku jakże niewinnego, ale uwaga, nie dajcie się zwieść!). Przedstawiam wam moje mruczące szczęście- Wena. Co by było wiadomo do kogo należy ;)

Ja wiem, że nie powinno się podglądać, ale naprawdę nie mogłam się powstrzymać...