czwartek, 20 września 2012

Czasem pasja, czasem praca

Ano właśnie tak. Nie zawsze można robić to co się chce, trzeba też robić to co napędza niestety nasze życie. Czyli pracować. Tak jak z tym Żydkiem. Nie powiem by to był mój ulubiony temat do malowania, jak rozmawiałam nawet z przyjaciółką, to w pewnym sensie komercha... No zgadzam się no! Ale są tego i dobre strony. Mianowicie nauka :)
Zdjęcie niestety nie jest zbyt dobre. Aparat spłatał mi psikusa i się rozładował po pierwszym podejściu :D A obraz musiał już ruszać w świat hehe. Dokonałam też na szybkiego małe poprawki, które tu już nie są uchwycone, mianowicie nie widać gdzieniegdzie tych białych kropek.I uwypukliłam nieco pieniążka.

Lecę dalej malować :) I się grzać! Czy wam również jest ciągle zimno tak jak mnie czy to ja chłonę cały mróz tego świata? :D Bo jak idę przez miasto opatulona w szalik i mijają mnie ludzie w krótkich rękawkach to odnoszę powoli takie wrażenie... ;) Trzymajcie się cieplutko!

piątek, 7 września 2012

Wazoniki

Witam!
Dzisiaj chciałam wam pokazać moje nowe wazoniki, które zrobiłam z butelek po winie. Choć prawdę powiedziawszy nie są one zupełną nowością bo jeden ma już ładnych kilka miesięcy a siostry doczekał się dopiero niedawno ;) A sam post również musiał nabrać mocy prawnej... No, co by nie przedłużać:

I tu od razu wyjdzie na jaw, że jestem miłośniczką Alfonsa Muchy. Uwielbiam jego prace bo chyba najbardziej oddają moje zamiłowania w malarstwie: ciało człowieka, realizm lekko złamany fantazją, egzotykę... Ach! Jeśli kogoś zaciekawiłam polecam album z jego pracami, osobiście nigdy mi się nie znudzi!
A same buteleczki ładnie prezentują się z pojedynczą białą różą, szkoda jednak, że nie mam żadnego zdjęcia. Muszę o tym pamiętać na przyszłość.
Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam duuuużo słońca w ten deszczowy dzień. Buziole! :***

środa, 29 sierpnia 2012

Ptasia inspiracja

Czas strasznie pędzi. Na co dzień się tego nie zauważa, ale jak się obejrzy za siebie i widzi, że tydzień, dwa lub miesiąc zleciały nie wiadomo kiedy, zaległości się nazbierały to można się za głowę złapać :) Ale pewnie Ameryki nie odkryłam, każda z nas się z tym boryka.
No, ale ja nie o czasie chciałam pisać tylko o ptakach! A konkretnie o jednym takim małym ptaszku, który przyfrunął na moje płótno. I jeszcze jarzębinkę przyniósł ze sobą.
Dlaczego tak jesiennie (kiedy, powiedzmy to głośno, lato nadal trwa!)? Nie miałam takiego zamiaru... chciałam by było ciepło. Bardzo ciepło. No a jak ciepło to jak tu czerwieni i brązu nie dać :) No i ptaszek. Strasznie mnie one wciągnęły a teraz kusił mnie właśnie Gil. No i jest!
Jak już wspomniałam trochę mi się zebrało zaległości bo mimo, że rzadko tu bywałam to nie oznacza, że próżnowałam. O nie nie. Mam nadzieję, że Pan Czas pozwoli i uporam się z pozostałościami czasu wolnego jak najprędzej. Pozdrawiam ciepło! :***